Twórcy ukryci za rogiem: Radość tworzenia z gliny

Nadawanie unikatowej tożsamości projektowanym przedmiotom tak, by każdy z odbiorców mógł doświadczyć czegoś nowego, to dla moich bohaterów wręcz życiowa filozofia.
TEKST: Magdalena Woźna, Leszczyniak
Nadawanie unikatowej tożsamości projektowanym przedmiotom tak, by każdy z odbiorców mógł doświadczyć czegoś nowego, to dla moich bohaterów wręcz życiowa filozofia.

Bez refleksji, w pośpiechu, nie oglądając się za siebie, przemierzamy ulice swojego miasta, a tymczasem… W zaciszu podwórzy wiekowych kamienic, w przydomowych garażach, w murach starej fabryki… to tam często powstają rzemieślnicze dzieła, które podnoszą artystyczną wartość naszego miasta. Nadawanie unikatowej tożsamości projektowanym przedmiotom tak, by każdy z odbiorców mógł doświadczyć czegoś nowego, to dla moich bohaterów wręcz życiowa filozofia. Kim są twórcy hand made, którzy w swych dziełach zostawiają kawałek swojej duszy?

Zajrzyjmy do ich pracowni i sprawmy, by napotkana różnorodność, pasja i zaangażowanie ujrzały światło dzienne. Piękno często powstaje blisko nas i jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy się rozejrzeć…

Czerwone drzwi kamienicy numer 4 przy ulicy Kościelnej, mieszczącej się naprzeciw leszczyńskiej Bazyliki, są niczym wehikuł czasu. Skrywa się za nimi kawał rodzinnej historii, którą Ann Goovaerts-Napiecek postanowiła kultywować, zachowując dawny klimat tego miejsca. W budynku starej piekarni, którą jej mąż odziedziczył po swoim dziadku,. prowadzi pracownię ceramiczną.

– W myśl filozofii slow life, moja pracownia Artiszok to miejsce, w którym można oderwać się od codziennych spraw, oddać się radosnej twórczości lub po prostu wpaść do mnie na pyszną herbatkę – mówi Ann.

Klimat tego niesamowitego miejsca na pewno sprzyja refleksji. Tu dosłownie pachnie historią. Zabytkowy piec, w którym dziadek Wiktor wypiekał chleb, lada sklepowa, za którą stała babcia, oryginalna rama okna, z której Ann zrobiła ścienną dekorację – to tylko niektóre z przedmiotów stanowiących doskonałe tło dla wyrobów wychodzących spod jej ręki. Ceramiczne misy, talerze, kubki, patery czy mydelniczki zachwycają wszystkich, którzy postanawiają ją odwiedzić.

Każdy stworzony przeze mnie przedmiot to potężna dawka pozytywnej energii zaklęta w twardej materii – mówi Ann.

Z pochodzenia jest Belgijką, która przyjechała do Polski 23 lata temu podążając za miłością swojego życia. Po latach pracy w administracji dużych korporacji i odchowaniu dwójki dzieci postanowiła zrobić coś dla siebie i zacząć żyć inaczej. Bez pośpiechu i napięcia, że coś musi. Warsztaty z ceramiki, na które zabrała ją koleżanka, były strzałem w dziesiątkę.

– Obcowanie z gliną okazało się dla mnie czystą radością. Gdy siedzę przy kole garncarskim, moje myśli zupełnie się wyciszają. Uzależniłam się od tego błogiego stanu, dlatego stwierdziłam, że chcę go czuć na co dzień i stworzyłam Artiszok. Także po to, by również inni mogli poczuć to, co ja – mówi Ann.

W swojej pracowni organizuje warsztaty lepienia z gliny, na które można przychodzić w grupach lub indywidualnie. Niebawem, w tym samym miejscu, planuje otwarcie sklepu stacjonarnego ze swoimi wyrobami.

Podziel się artykułem

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

przeczytaj jeszcze

Uncategorized

O Idei „L”

Idea „L” z założenia była bardzo prosta! Pokazać leszczyńską starówkę z tej dobrej, zaskakującej, nieoczywistej i jakże różnorodnej strony.

Czytaj więcej >>
Uncategorized

FOTO

L Magazyn to, poza interesującymi artykułami o starówce, 21 sesji zdjęciowych, z których każda opowiada pewną historię, skrywa

Czytaj więcej >>