Street food po leszczyńsku: tanio i smacznie

Jedzenie uliczne znane jest ludzkości już od czasów starożytnych, jednak w ostatnich dekadach stało się szczególnie popularne, a nawet modne. Także w lesznie, co przeczy postawionej przez kolegę zza wisły tezie.
TEKST: Jarek Adamek, Radio Elka
Jedzenie uliczne znane jest ludzkości już od czasów starożytnych, jednak w ostatnich dekadach stało się szczególnie popularne, a nawet modne. Także w lesznie, co przeczy postawionej przez kolegę zza wisły tezie.

Miejsc, gdzie można kupić coś ciepłego „na szybko” i zjeść to praktycznie na ulicy (lub przynajmniej pod chmurką) jest całkiem sporo. Ponieważ możliwości autora są mimo wszystko ograniczone, dziś przedstawimy kilka propozycji, w dodatku ograniczonych budżetowo. Street food z zasady nie powinien bowiem być zbyt kosztowny, dlatego w każdym miejscu szukaliśmy potrawy, która nie będzie droższa niż 25 złotych. Skąd taka cena? To proste – statystyczna czteroosobowa rodzina (lub paczka przyjaciół) ma zjeść za 100 złotych.
Czas start.

PASTRAMI SUMMER  (ul. Dąbrowskiego 9a)

To już z pewnością miejsce kultowe dla wszystkich miłośników street foodu w Lesznie, a może nawet Polsce. Na pastrami, czyli plastry długo marynowanego i pieczonego mostku wołowego musimy wydać jednak kilka złotych więcej niż zaplanowaliśmy: oczywiście warto, ale zasady to za-sady. W menu znajdziemy jednak także kilka interesujących propozycji w cenie do 25 złotych. Skusiliśmy się na Pulldoga. To kanapka z pulled porkiem, czyli szarpaną wieprzowiną.

A dokładniej karkówką pieczoną pochodzącą z południa USA metodą barbecue – tą samą, którą przyrządza się pastrami. Barbecue to powolne pieczenie połączone z wędzeniem, trwające nawet dobę. Cały proces możemy zresztą zobaczyć na miejscu, w ogródku stoi bowiem piec przypominający nieco parową lokomotywę. Karkówka po takiej „kuracji” staje się tak miękka, że do jej krojenia nie używa się noża, ale widelca. W pulled dogu podaje się ją w kukurydzianej bułce z dwoma sałatkami: coleslawem i piklowaną kapustą oraz sosem Chicago.
Całość kosztuje 23 złote.

MR BULB STREET FOOD (ul. Ofiar Katynia 10)

Mr Bulb nie rzuca się w oczy – trzeba wejść w podwórze przy ul. Ofiar Katynia, prowadzącej z ul. Wolności (czyli z Rynku) do Parku Kościuszki. Tu zaparkowany na stałe jest klasyczny food truck, czyli niewielka ciężarówka zabudowana kuchnią, z której serwuje się gorące jedzenie. Obok znajduje się ogródek ze stolikami i krzesełkami, czyniący konsumpcję łatwiejszą i przyjemniejszą. Mr Bulb to przede wszystkim miejsce dla miłośników wołowego kotleta w bułce. Ceny średnio umiarkowane, zasadniczo od 20 do 30 złotych, choć mamy też School Burgera, czyli nieco mniejszą kanapkę skrojoną na uczniowską kieszeń za 15 złotych. To 190 gramów soczystej wołowiny, podawanej z dwoma plastrami oryginalnego sera cheddar, o czym z dumą zapewniał nas właściciel Mr Bulba, który sam przez kilkanaście lat praktykował rzemiosło gastronomiczne w Wielkiej Brytanii Cheesburger Deluxe charakteryzuje się jednym, ale bardzo ciekawym dodatkiem ciekawym dodatkiem: karmelizowaną cebulką. To ona, mówiąc językiem sportowym, „robi mecz”. Zamówienie poza dużą kanapką obejmuje także porcję grubo krojonych frytek.

COCO CHICKEN (Al. Krasińskiego 38)

Zdecydowanie najbardziej „budżetowy” street food w Lesz-nie: z 25 złotymi można tu poczuć się bogaczem. Większość dań kosztuje kilkanaście złotych. Coco Chicken jest restauracją w amerykańskim stylu, zjeść można pod dachem (oczywiście nie podczas pandemii), ale jest tam także ogródek oraz drive-in, czyli okienko do sprzedaży bezpośrednio do samochodu. Zgodnie z nazwą królują tam potrawy z drobiu: kawałki panierowanego kurczaka, skrzydełka i nóżki podawane z frytkami  i sosami w przeróżnych konfiguracjach (także w kubełkach). Są jednak także kanapki, pizza oraz sałatki w wersjach z kurczakiem lub wegetariańskich. Zamówiliśmy burgera o wdzięcznej nazwie „Tofik”. Lesz-czyniacy doskonale wiedzą, że nazwa pochodzi od noszącego ten pseudonim żużlowca Tobiasza Musielaka. Pan Tobiasz patronuje kanapce, składającej się z bułki sezamowej, solidnego steka z mielonej wołowiny, bekonu oraz warzyw: pomidora, sałaty i ogórka. Całość kosztowała 13,90 PLN, więc do dyspozycji pozostało nam jeszcze 11 złotych, za które moglibyśmy nabyć jeszcze kilka innych specjałów. Oczywiście o ile dalibyśmy radę je „zmieścić”, co w przypadku „Tofika” okazało się ponad nasze siły.

PIZZERIA NAPOLI (pl. Metziga 30)

Chyba najstarsza nieprzerwanie działająca pizzeria w Lesz-nie: w przyszłym roku będzie obchodzić swoje 30-lecie. Właściciel, pan Jacek, spędził wiele lat, terminując w gastronomii w Neapolu, skąd przywiózł pomysł na nazwę lokalu i przepis na ciasto. Właśnie drożdżowy placek jest chyba największym atutem Napoli. Cienkie, chrupiące i aromatyczne ciasto, podawane zaraz po wyjęciu z pieca. W menu jest ponad 20 odmian pizzy, od najprostszej, tradycyjnie neapolitańskiej Margherity po Anzio z małżami, krewetkami i ośmiornicą. Zamawiać je można w trzech rozmiarach, najbardziej popularne są pizze średnie, o średnicy 28 centymetrów. Większość z nich mieści się w naszym budżecie 25 złotych. Prawdziwym hitem pizzerii Napoli jest pizza Roma i od niej radzimy przygodę z tą restauracją rozpocząć. Poza kanonicznymi składnikami: sosem pomidorowym, serem i oregano na Romie dostaniemy pieczarki, oliwki i szynkę konserwową. Puryści mogą się dziwić, ale radzimy spróbować – to właśnie ta pizza najbardziej smakuje leszczyniakom i innym gościom pizzerii. Średni rozmiar Romy to wydatek 23 złote, spokojnie najedzą się nią dwie osoby.

EUFORIA BURGER (ul. Przemysłowa 20)

Lokal działa od września ubiegłego roku w Starej Gazowni. Zrewitalizowane budynki przemysłowe z XIX wieku mieszczą także między innymi dyskotekę i godny polecenia sklep z rzemieślniczymi wędlinami. Euforia Burger specjalizuje się w gorących kanapkach z różnego rodzaju mięsami (choć są też burgery wegetariańskie). Ciekawostką menu są… dania dla psów – serwowane zapewne z myślą o tych, którzy się na Przemysłową wybiorą z czworonożnymi pupilami w ramach spaceru. My jednak do Euforii poszliśmy bez psa, a spośród kilku propozycji wybraliśmy Burgera Teriyaki, czyli japońską wariację na temat szarpanej wieprzowiny. Pokaźna porcja długo pieczonego mięsa marynowanego sosem teriyaki na bazie sosu sojowego i miodu podawana jest z nieoczywistymi, ale interesującymi japońskimi dodatkami: paskami marynowanego różowego imbiru oraz sosem majonezowym z chrzanem wasabi oraz serem cheddar i rukolą. Całość, wraz z frytkami, kosztuje 25 złotych. Sugerujemy konsumpcję w dużym ogródku na zewnątrz Starej Gazowni, z pięknym widokiem na stare budynki z czerwonej cegły.

COOL PIZZA (ul. Słowiańska 28)

Działająca od 19 lat Cool Pizza znajduje się przy jednym z najbardziej ruchliwych szlaków komunikacyjnych Leszna, wiodącym z dworca PKP do centrum miasta. To niewielki lokal z przytulnym wnętrzem (bardzo wygodne kanapy). Utrzymanie się na trudnym leszczyńskim gastronomicznym rynku przez dwie dekady już samo w sobie świadczy o poziomie pizzerii. W Cool Pizzy za 25 złotych najemy się do syta makaronami, jednak zgodnie z nazwą skupiliśmy się na pizzy. W naszym zasięgu były wszystkie rodzaje pizzy w mniejszym rozmiarze do 25 centymetrów średnicy. Wybraliśmy to, co najczęściej zamawiają klienci: pizzę kebab. Na smacznym, rumianym i puszystym drożdżowym placku otrzymaliśmy drobiowego kebaba z rusztu z plasterkami ogórka konserwowego, pieczarkami i cebulą, okraszone sosem pomidorowym i serem. Pizza kosztowała niespełna 20 złotych, w budżecie zmieścił się więc także napój.

ZAHIR LESZNO (ul. Słowiańska 28)

Mieszczący się w tej samej kamienicy bar z kebabem Zahir jest bardzo popularny wśród młodzieży. Działa od marca tego roku, otwarto go jako 99. lokal dynamicznie rozwijającej się w Polsce sieci (obecnie jest ich już ponad 100). Bar serwuje głównie kebaby, jednak w wersji bengalskiej (choć w kuchni pracują bardzo sympatyczni Gruzini). Specjalnością są „rollosy”, czyli kanapki zawijane w pszenny placek i zapieczone na grillu. Występują w różnych wersjach: drobiowej, z baraniną i wegetariańskiej, z surówkami lub frytkami, względnie z serem. Największym powodzeniem cieszy się Mega Rollo. Jest rzeczywiście mega pod względem rozmiaru – kanapka ma 50 centymetrów długości! Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że jeden mega rollo wykarmiłby całą czteroosobową rodzinę, jednak gdy go spróbowaliśmy okazało się, że jest tak dobry, że jakoś szybko dał się zjeść. Kebab kosztuje 20 złotych w wersji mięsnej i 15 złotych w wersji wege, więc jeśli ktoś czułby po nim niedosyt, może skusić się jeszcze na frytki.

RENKI FOOD (Al. Krasińskiego 5)

Najnowszy lokal w Lesznie – debiutował 1 maja tego roku. Z tego, co się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ma to być pierwszy, „pilotażowy” bar planowanej przez właścicieli sieci. Jeśli tak jest rzeczywiście, pozostaje trzymać kciuki. Renki Food ma niezłą lokalizację – róg Alei Krasińskiego i ul. Słowiańskiej, czyli wejście na leszczyński Deptak. To typowy bar fast food – menu jest bardzo proste i przejrzyste, doskonale zresztą widoczne na dużych tablicach nad kasami. W ofercie mamy między innymi wrapy, czyli kanapki zawijane w tortille, boxy z kurczakiem i burgery. Także w wersjach wegetariańskich. Ceny nader przystępne – z budżetem 25 złotych możemy pozwolić sobie właściwie na dowolne danie. Zdecydowaliśmy się na Burgera Premium. Specjalnością Renki Food są tu dodatki: krążki cebulowe i papryczka jalapenio, podbijająca smak mięsa. Burger podawany jest solo, ale cena to 18,90 PLN, można więc dobrać sobie do tego porcję frytek: małych (2 PLN) lub dużych (4 PLN).

NEFIS KEBAP LESZNO (ul. Królowej Jadwigi 30)

Kiedy w nazwie baru widzimy słowo „kebap” możemy być prawie pewni, że mamy do czynienia z barem tureckim. Tak jest właśnie w przypadku Nefisa, prowadzonego przez sympatycznego pana Muhammeda. W lokalu, znajdującym się w zrewitalizowanej Arkadii, zjemy lub zamówimy na wynos kilkanaście rodzajów kebabów w tureckiej bułce lub placku. Najbardziej polecamy lahmacuna, zwanego „turecką pizzą”. Naszym zdaniem skojarzenie jest niezbyt trafne – lahmacun po upieczeniu jest napełniany mięsem, sałatkami i sosami i zawijany przed podaniem – ale nie czepiajmy się szczegółów. Najważniejsze, że lahmacun w Nefis Kebap jest świeży i przyrządzany na naszych oczach: pieczony na miejscu w dużym, chlebowym piecu. Podstawowa wersja kosztuje 17 złotych, wersja z serem jest o 2 złote droższa. Przy okazji warto skosztować słodkich (a nawet bardzo słodkich) tureckich ciast, także pieczonych na miejscu. Ich asortyment jest tak duży, że być może w końcu doczekamy się w Lesznie także tureckiej cukierni.

EURA DONER (ul. Bracka 11)

Eura Doner to działająca już od dziesięciu lat lokalna, leszczyńska firma, która poza Lesznem ma też swój lokal w Kościanie. Restauracyjka specjalizuje się w kebabowej tradycji, czyli skrawanymi z dużego szaszłyka kawałkach mięsa podawanych w bułce lub zawijanych w pszenny placek. Poza mięsnymi można też skosztować wersji wegetariańskich, na przykład z falafelem. Ceny są na tyle umiarkowane, że z 25 złotymi w kieszeni niczego nie trzeba sobie odmawiać. Po długim namyśle zdecydowaliśmy się na kepsalona – danie bardzo popularne wśród młodzieży. Kepsalon to pochodząca z Holandii zapiekanka z frytek, kebabu i żółtego sera, po wyjęciu z pieca opatrzona surówkami i sosem. Ten w Eura Doner kosztuje 19 złotych w wersji podstawowej, za dodatkowe 2 złote możemy domówić dodatkową porcję sera – złotego lub typu feta.

BURGER SPOT (Rynek 21)

Pół roku temu przeniósł się na wschodnią pierzeję Rynku i z baru stał się sporą restauracją z ogródkiem. Nie wpłynęło to jednak na szczęście na jakość i ceny – nadal najemy się do syta nie rujnując kieszeni, oczywiście z możliwością kupna „na wynos” i dostawą do domu czy pracy. W Burger Spocie w ofercie stałej jest 16 rodzajów hamburgerów, w tym dwa w wersji wegetariańskiej. Te ostatnie odnotowujemy z kronikarskiego obowiązku, bo jednak nie byliśmy w stanie oprzeć się „Wieśniakowi”. To duża i bardzo urozmaicona kanapka – w maślanej bułce znajduje się 180 gramów smażonej wołowiny, jajko sadzone, chrupiący bekon, sałata lodowa, pomidor, korniszon i czerwona cebula. Z góry uprzedzamy, że porcja zaspokoi nawet największy głód, w dodatku mieści się w założonym budżecie – kosztuje 24 złote. Dodać należy, że poza samym burgerem otrzymamy belgijskie, grubo krojone frytki oraz dwie sałatki: tradycyjnego coleslawa i salsę z drobno krojonych pomidorów z ziołami.

Podziel się artykułem

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

przeczytaj jeszcze

Uncategorized

O Idei „L”

Idea „L” z założenia była bardzo prosta! Pokazać leszczyńską starówkę z tej dobrej, zaskakującej, nieoczywistej i jakże różnorodnej strony.

Czytaj więcej >>
Uncategorized

FOTO

L Magazyn to, poza interesującymi artykułami o starówce, 21 sesji zdjęciowych, z których każda opowiada pewną historię, skrywa

Czytaj więcej >>