Smaki w uliczkach ukryte: Cooperativa

Istnieje miejska legenda jakoby w Lesznie otwierał się tylko kebab. I owszem, miłośnicy kuchni tureckiej nie mogą narzekać na brak wyboru, co rusz powstają rankingi najlepszych lokali w mieście, a kto choć raz w swoim życiu nie zajadał alkoholu kebabem, niech pierwszy rzuci kamieniem. Ci jednak, którzy narzekają na brak innej kuchni W Lesznie, nie szukają zbyt dobrze. Choć, aby kulinarnie doścignąć większe miasta, czeka nas jeszcze kilka lat, to również do Leszna trafiają nowe smaki. W kulinarnej wędrówce odwiedzić można też ciekawe zakątki starówki.
TEKST: Monika Kaczmarek, Telewizja Leszno
Istnieje miejska legenda jakoby w Lesznie otwierał się tylko kebab. I owszem, miłośnicy kuchni tureckiej nie mogą narzekać na brak wyboru, co rusz powstają rankingi najlepszych lokali w mieście, a kto choć raz w swoim życiu nie zajadał alkoholu kebabem, niech pierwszy rzuci kamieniem. Ci jednak, którzy narzekają na brak innej kuchni W Lesznie, nie szukają zbyt dobrze. Choć, aby kulinarnie doścignąć większe miasta, czeka nas jeszcze kilka lat, to również do Leszna trafiają nowe smaki. W kulinarnej wędrówce odwiedzić można też ciekawe zakątki starówki.

Opuszczając Blue Kota skręcamy w ulicę Zieloną, skąd szybko docieramy na Bracką. Tam, w cieniu parasolek lub – w tym roku – latawców, zjeść można w kilku lokalach, ale nas interesuje ten najbliżej rynku. Pijalnia kawy i wina Cooperativa, która obchodzi właśnie swoje trzecie urodziny. Wraz z kolejnym rokiem działalności przyszły też niewielkie zmiany: poprzedni właściciele, Monika i Paweł, przekazali Cooperativę w nowe ręce. Idea pozostaje jednak ta sama, a współpraca ma pozwolić Cooperativie się rozwinąć.

-Ta zmiana ma pozwolić na zrobienie czegoś, co chcieliśmy tu zrobić od początku, ale energia i czas nie pozwalały. Na wykorzystanie tego miejsca do celów kulturalnych, publicystycznych, do spotykania się z ludźmi, którzy mają coś do powiedzenia – mówi Paweł Filipowiak, który przekazał Cooperativę w ręce Patryka Jatczaka.     

Cooperativa to kawy z niszowych palarni, iberyjskie wina, vermuty oraz hiszpańskie tapas. To przede wszystkim jednak ludzie, którzy od samego początku tworzą to miejsce. Pracownicy pochodzący z różnych krajów i mówiący różnymi językami, z których każdy wniósł do lokalu coś od siebie. Cooperativa od samego początku otwarta była na wszelką różnorodność. Przy kawie i winie można było uczyć się języków, do momentu zamknięcia gastronomi w lokalu działała językownia. W pandemii kawiarniom było szczególnie trudno, ale Cooperativa rozgrzewała kawą i grzanym winem na wynos, bo jak mówią właściciele:

To miejsce musi istnieć i musi zostać na mapie tego miasta – i zrobią wszystko, żeby tak było.

Cooperativa to miejsce, do którego wchodzi się, żeby zamienić kilka słów z osobą za barem, miejsce, które po prostu przyciąga. Co ważne, do środka wejdziemy także z psem.

To mały azyl – mówi o Cooperativie Patryk Jatczak.

Restauratorzy, z którymi rozmawiam twierdzą zgodnie – duży wybór lokali gastronomicznych w jednym miejscu to zysk dla każdego. Kulinarne gusta są w końcu różne, a różnorodność oznacza więcej klientów. Gastronomia to specyficzny rynek, gdzie na nowe miejsca nie patrzy się jak na konkurencję.

Podziel się artykułem

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

przeczytaj jeszcze

Uncategorized

O Idei „L”

Idea „L” z założenia była bardzo prosta! Pokazać leszczyńską starówkę z tej dobrej, zaskakującej, nieoczywistej i jakże różnorodnej strony.

Czytaj więcej >>
Uncategorized

FOTO

L Magazyn to, poza interesującymi artykułami o starówce, 21 sesji zdjęciowych, z których każda opowiada pewną historię, skrywa

Czytaj więcej >>